Golański postanowił rozstać się ze Steauą

Właściciel Steauy Bukareszt, George Becali ujawnił, że polski piłkarz, Paweł Golański odejdzie z klubu. Polak odmówił podpisania nowego kontraktu.

Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że Becali nie przepada za Golańskim. Jednak nowy trener rumuńskiego klubu, Victor Piturca, który ma być oficjalnie zaprezentowany w klubie w niedalekiej przyszłości, nie chciał pozbywać się Polaka.

Golański sam postanowił rozstać się ze Steauą, co oznacza, że w letnim okienku transferowym będzie mógł przenieść się do innego klubu.

Polski obrońca reprezentował barwy rumuńskiego klubu od 2007 roku.

Kim Jong Hun bierze winę na siebie

Po niezłym meczu z Brazylią, w którym Koreańczycy przegrali tylko 1:2, mecz z Portugalią odsłonił wszystkie słabe strony ekipy Kim Jong Huna.

- Myślę, że moi piłkarze grali na tyle na ile było ich stać, jednak taktycznie wszystko się posypało - przyznał Kim Jong Hun.

- Nie byliśmy w stanie odpierać ich ataków, dlatego tyle goli zdobyli. To moja wina, bo obrałem złą strategię na to spotkanie. Z każdą minutą Portugalia atakowała coraz mocniej. Gdy straciliśmy pierwszą bramkę, za bardzo chcieliśmy wyrównać i to doprowadziło do katastrofy.

- Przed meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej, musimy przemyśleć raz jeszcze naszą strategię i postarać się o dobry wynik - dodał.

STS zakłady bukmacherskie, wystawiły bardzo dobre kursy na ten mecz.

Matt Upson zagra ze Słowenią

Anglicy stracili Ledley'a Kinga z powodu kontuzji, a Jamie Carrager, który go zastępował w meczu z Algierią jest zawieszony za żółte kartki. Fabio Capello poinformował, że w jutrzejszym spotkaniu ze Słowenią, u boku Johna Terry'ego wystąpi Matthew Upson.

Obrońca WHU występował regularnie w drużynie narodowej w eliminacjach do MŚ, przez które Anglicy przeszli jak burza - Upson zagra w tym meczu, bo zawsze grał z Terrym - przyznał Capello - Prawdopodobnie zrobię też inne zmiany.

Media spekulują, że w składzie Anglików zabraknie miejsca dla Emile'a Heskey'a, którego miałby zastąpić Jermaine Defoe. Spodziewany jest także występ Joe Cole'a od pierwszych minut spotkania.

Jozy Altidore niepewny występu na MŚ 2010

Amerykański napastnik, Jozy Altidore skręcił kostkę, przez co jego występ w pierwszym meczu reprezentacji USA podczas mundialu stoi pod znakiem zapytania.

Uraz najprawdopodobniej nie jest bardzo poważny, ale może wykluczyć udział piłkarza w towarzyskim spotkaniu przeciwko reprezentacji Australii. Altidore jest już po prześwietleniu, które potwierdziło kontuzję.

- Piłkarz przejdzie testy w najbliższy piątek, aby sprawdzić, czy będzie gotowy na grę piątego czerwca z Australią - informuje strona internetowa Amerykańskiej Federacji Piłkarskiej.

Białoruski hokeista aresztowany za bójkę w barze

Białoruski hokeista Michaił Grabowski trafił do aresztu podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver. W nocy z piątku na sobotę 26-letni zawodnik wdał się w bójkę w jednym z barów.

Po przesłuchaniu Grabowski wyszedł na wolność. Nie postawiono mu żadnych zarzutów; prowadzone jest jednak postępowanie w sprawie incydentu.

Zawodnik urodzony w Niemczech nie dostał pozwolenia od swego klubu - Toronto Maple Leafs na grę w olimpijskim turnieju, bowiem od kilku tygodni pauzuje z powodu urazu nadgarstka. Z białoruską drużyną narodową przyjechał jednak do Vancouver, ale nie zagrał w żadnym z dotychczasowych meczów.

Forsberg przed wielką szansą zdobycia trzeciego złota

22 hokeistów należy do ekskluzywnego Triple Gold Club - posiadaczy złotego medalu igrzysk, mistrzostw świata i Pucharu Stanleya. Ale tylko Peter Forsberg może być 3-krotnym triumfatorem igrzysk, jeśli Szwedzi obronią w Vancouver tytuł z Turynu.

Zmuszony do przedwczesnego zakończenia kariery w NHL z powodu chronicznych kłopotów ze stopą, Forsberg zdecydował się na powrót do reprezentacji Szwecji, w której brylował niemal dwie dekady.

"To wspaniałe wrócić do zespołu i grać przeciwko najlepszym na świecie. Czuję się dobrze i robię postępy" - mówił dziennikarzom po środowym meczu z Niemcami (2:0) uśmiechnięty Forsberg

"W tym roku grałem w szwedzkiej lidze, może 20 meczów i strzelałem coraz więcej goli w każdym z nich. Na tym etapie mojej kariery nie sądzę, że będę jeszcze kiedykolwiek całkowicie zdrowy. Po prostu zrobię wszystko, na co mnie stać i zobaczymy, co będzie. Nie wiem czego dokonam, ale zapewniam, że będę walczył. Mając szansę gry w turnieju olimpijskim trzeba grać najlepiej, jak się potrafi" - kontynuował szwedzki hokeista.

Forsberg, laureat Hart Trophy, nagrody dla najbardziej wartościowego gracza NHL w 2003 r., nie był widziany na lodowiskach zawodowej ligi od 2007 r., ale pozostaje bohaterem dla milionów Szwedów. Dlatego jemu powierzono honor chorążego ekipy Szwecji podczas otwarcia igrzysk w Vancouver.

Po tym, gdy Forsberg strzelił decydującego o zwycięstwie Szwedów gola, w drugiej serii karnych w finale olimpijskim w 1994 r. w Lillehammer (2:2, dogr, k.3:2) w meczu z Kanadą, postanowiono go "unieśmiertelnić" okolicznościowym znaczkiem pocztowym.

Ponownie poprowadził Szwecję do złota olimpijskiego w Turynie, w 2006 r., ale już wtedy zaczęły się urazy stopy, które zahamowały jego karierę w NHL. "Oczywiście, bardzo chciałbym grać w NHL. Zmagałem się z kontuzja długo. Mogę grać tu, na igrzyskach, bowiem czeka nas niewiele gier, sześć, siedem meczów, a w perspektywie olimpijskie złoto" - powiedział świetny napastnik, który w NHL strzelił aż 249 goli.

Vancouver: fiński hokeista wyrównał rekord

Fiński hokeista Teemu Selanne, zaliczając asystę w meczu z Białorusią (5:1), zdobył swój 36 punkt w igrzyskach i wyrównał rekord najskuteczniejszych zawodników olimpijskich turniejów.

Selanne występuje w piątych igrzyskach. W środę asystował przy golu Olli Jokinena w pierwszej tercji. W sumie na olimpijskich taflach zdobył 20 goli i ma 16 asyst.

Fin dołączył do grona trzech rekordzistów - Kanadyjczyka Harry'ego Watsona oraz grającego w drużynie ZSRR Walerego Charmałowa i reprezentującego barwy Czechosłowacji Vlastimila Bubnika. Prawdopodobnie w Vancouver 39-letni Selanne obejmie samodzielne prowadzenie na tej liście.

Słynny hokeista: nie żałuję, że opuściłem NHL

Czeski hokeista Jaromir Jagr nie żałuje, że dwa lata temu opuścił ligę NHL (odszedł z New York Rangers), by grać w rosyjskim klubie Awangard Omsk. Powiedział też, że nie jest pewien, czy wróci do NHL wygaśnięciu dwuletniego kontraktu z Rosjanami.

W poniedziałek Jagr obchodził w Vancouver swe 38. urodziny (urodził się 15 lutego 1972 r. w Kladnie) i zastanawiał się, czy ktoś go jeszcze rozpozna w roli reprezentanta Czech na igrzyskach.

Z tym jednak nie powinno być problemów, szczególnie, że ostatnio znowu zapuścił włosy i niesforne, ciemne loki wymykają mu się spod kasku.

Jagr jest dwukrotnym zdobywcą Pucharu Stanleya i walnie przyczynił się do zwycięstwa Czech w igrzyskach 1998 r. w Nagano. Był też chorążym ekipy Czech podczas otwarcia igrzysk w Kanadzie.

Jagr żartował po treningu, że nie strzela goli jak dawniej, a łyżwy nie są tak szybkie jak sporo lat temu. "Powiedziałem sobie - jak mam zbliżyć się do Jagra sprzed 15 lat? Najprostszy i jedyny sposób to mieć długie włosy jak dawniej" - powiedział wskazując na głowę. Mimo pierwszych oznak siwizny obecna fryzura Jagra przypomina tę z 1990 r. gdy debiutował w klubie NHL - Pittsburgh Penguins.

Niedługo minie dwa lata od nagłej decyzji Jagra o opuszczeniu NHL i od podpisania kontraktu - wartości 7 mln dol., z rosyjskim klubem Awangard Omsk, "nuworyszem" Rosyjskiej Kontynentalnej Ligi.

Drużyna Czech, która w środę rozpoczyna turniej olimpijski meczem ze Słowacją, składa się głównie z graczy NHL, dla których Jagr wciąż jest wzorem. "Jeśli się ma szacunek dla hokeja, to trzeba mieć szacunek dla takich graczy jak on. Sądzę, że wszyscy w tej szatni mają dla niego taki szacunek. To ktoś wyjątkowy" - powiedział bramkarz reprezentacji Czech Tomas Vokoun.

Jagr ma za sobą bogatą w sukcesy karierę. Dwa razy wznosił do góry ogromny Puchar Stanleya - z drużyną z Pittsburgha i wciąż jest na 9. miejscu w rankingu NHL z 1 599 punktami (646 gole, 953 asysty) w 1 273 meczach rozegranych w barwach "Pingwinów", Washington Capitals i New York Rangers. Potrafił utrzymać wysoki poziom w rozgrywkach ligi RKL zajmując 18 miejsce w klasyfikacji - 42 punkty w 49 meczach w tym sezonie. W ubiegłym roku zakończył te rozgrywki z bilansem 53 punktów w 55 meczach.

Jagr wyznał, że bardziej cieszy go gra na, większych niż w NHL, europejskich lodowiskach. Wyjawił, że jednym z powodów odejścia z New York Rangers byłs frustracja spowodowana siłowym, pełnym walki wręcz style gry na ciasnych lodowiskach Ameryki Północnej. Najlepsze mecze ligi NHL ogląda w internecie i jest w kontakcie ze sztabem szkoleniowym z New York Rangers, ale nie żałuje, że odszedł z NHL do Rosji. "Podjąłem decyzję i nie zamierzam oglądać się wstecz. Jestem z tej decyzji zadowolony" - zakończył Jagr.

Czesi wygrali turniej olimpijski w Nagano (1998), a w Turynie (2006) zdobyli brązowy medal. W rozważaniach na temat szans w turnieju w Vancouver środowym przeciwnikom (Czechy-Słowacja) nie przyznaje się wiele szans, zwracając uwagę, że największe gwiazdy tych drużyn lata świetności mają już za sobą. Częściowo dotyczy to także sławnego Jagra. Słowacja ma też takich "weteranów", 37-letniego Zigmunda (Ziggy'ego) Palffy i 35-letniego Miroslava Satana.

Vancouver: Kanada wstrzymuje oddech

Dla większości Kanadyjczyków dopiero teraz zaczynają się prawdziwe emocje. We wtorek rywalizację rozpoczną hokeiści na lodzie. W kraju gospodarza igrzysk nikt nie wyobraża sobie porażki drużyny "Klonowego Liścia".

Hokej na lodzie to narodowa dyscyplina Kanadyjczyków, więc nic dziwnego, że reprezentanci tego kraju znajdują się pod ogromną presją. Dyrektor drużyny Steve Yzerman próbuje jednak zdjąć ze swoich zawodników część odpowiedzialności, typując do złotego medalu reprezentację Rosji.

- Nie wierzę w słowa Steve'a. To sprytny i inteligentny facet, który celowo chce zrzucić ogromny ciężar odpowiedzialności ze swojej drużyny. Wszyscy doskonale wiemy, że bukmacherzy typują do końcowego zwycięstwa Kanadyjczyków - powiedział trener reprezentacji USA Brian Burke.

Największym problemem trenerów czołowych drużyn - złożonych głównie z zawodników występujących w NHL - jest brak czasu na zgranie swoich zespołów. Mają na to zaledwie jeden dzień, ponieważ dopiero w niedzielę liga NHL wstrzymała rozgrywki.

Kanadyjczycy, mistrzowie olimpijscy z 2002 roku, zagrają we wtorek z Norwegią w grupie A, natomiast Rosja - aktualny lider światowego rankingu - tego samego dnia zmierzy się z Łotwą (grupa B).

W obu faworyzowanych ekipach liderami są zawodnicy bardzo młodzi, ale już uznawani za największe gwiazdy NHL - 22-letni Kanadyjczyk Sidney Crosby z Pittsburgh Penguins, 24-letni Rosjanin Aleksander Owieczkin z Washington Capitals oraz jego 23-letni rodak Jewgienij Małkin (Pittsburgh Penguins).

Eksperci mniej uwagi poświęcają ekipie Szwecji, chociaż to obrońca trofeum wywalczonego w 2006 roku w Turynie. W Vancouver kibice zobaczą 13 zawodników z mistrzowskiego składu, co tym bardziej oznacza, że reprezentacji "Trzech Koron" nie można lekceważyć. Największymi gwiazdami w ekipie Szwecji znów będą Peter Forsberg, Henrik Zetterberg oraz bracia Henrik i Daniel Sedinowie.

Mocny skład wystawiła również Finlandia (aktualny wicemistrz olimpijski), która swoją siłę opiera na bardzo doświadczonych zawodnikach. Teemu Selanne ma 39 lat, Jere Lehtinen i Ville Peltonen - po 36, Saku Koivu - 35, Jarkko Ruutu - 34, a Olli Jokinen - 31.

Nieco mniej szans przyznaje się Czechom (mistrzowie olimpijscy z 1998 roku) i Słowakom, zwracając uwagę, że największe gwiazdy tych drużyn lata świetności mają już za sobą. Mowa m.in. o 38-letnim Czechu Jaromirze Jagrze (po latach gry w NHL występuje obecnie w rosyjskim Awangardzie Omsk) oraz dwóch Słowakach, 37-letnim Ziggim Palffym i 35-letnim Miroslavie Satanie.

Vancouver: nowe zasady w jednej z dyscyplin

W rozpoczynającym się we wtorek olimpijskim turnieju hokeistów na lodzie wystartuje 12 drużyn podzielonych na trzy grupy. Organizatorzy wprowadzili nowe zasady. Tytułu broni Szwecja, która w finale poprzednich igrzysk pokonała Finlandię.

W grupach zespoły będą walczyć systemem każdy z każdym. Po zakończeniu tej fazy drużyny - na podstawie bilansu z grup - zostaną sklasyfikowane na miejscach 1-12. Bezpośredni awans do półfinałów turnieju w Vancouver wywalczą tylko cztery najlepsze zespoły.

Za zwycięstwo w regulaminowym czasie przyznawane są trzy punkty, za zwycięstwo po dogrywce lub karnych - dwa punkty, za porażkę po dogrywce lub karnych - 1 punkt, za porażkę w czasie regulaminowym - 0 punktów.

Pozostałe reprezentacje - z miejsc 5-12 - będą walczyć w play-off. Piąta drużyna zagra z dwunastą, szósta z jedenastą, siódma z dziesiątą, a ósma z dziewiątą. Zwycięzcy tych meczów również awansują do ćwierćfinałów, gdzie trafią na wspomniane cztery najlepsze ekipy.

Mecze będą rozgrywane w dwóch halach: General Motors Place oraz w UBC Winter Sports Centre. Finał zaplanowano na 28 lutego.

Skład grup:

Grupa A: Kanada, USA, Szwajcaria, Norwegia

Grupa B: Rosja, Czechy, Słowacja, Łotwa

Grupa C: Szwecja, Finlandia, Niemcy, Białoruś.

NHL: bramkarz bohaterem Szabel

Mający obecnie najlepszy bilans w lidze NHL hokeiści Washington Capitals doznali w sobotę 21. porażki w sezonie. Po rzutach karnych ulegli w St. Louis tamtejszym Blues 3:4. Bohaterem Buffalo Sabres został bramkarz Ryan Miller, który obronił 27 z 28 strzałów rywali i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad San Jose Sharks.

W regulaminowym czasie gry gospodarze, 12. drużyna Konferencji Zachodniej, trzykrotnie obejmowali prowadzenie, ale za każdym razem ekipa ze stolicy doprowadzała do remisu, m.in. dzięki dwóm golom Mike'a Knuble'a. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy, a jedynym, który pokonał bramkarza rywali w serii rzutów karnych był skrzydłowy Blues David Perron.

Capitals doznali trzeciej porażki z rzędu, a wcześniej byli niepokonani w kolejnych 14 spotkaniach. "Przerwa na igrzyska olimpijskie przychodzi w najlepszym możliwym momencie. Krótki odpoczynek od siebie dobrze nam zrobi" - przyznał kapitan gości Rosjanin Aleksander Owieczkin.

Rzuty karne wyłoniły też zwycięzcę meczu między drugim zespołem Konferencji Zachodniej - Chicago Blackhawks a Atlanta Thrashers. Gospodarze wygrali 5:4.

Po pierwszej tercji Blackhawks prowadzili 3:1 i nic nie zapowiadało kłopotów. W drugiej stracili jednak trzy gole i dopiero trafienie Dave'a Bollanda w 45. minucie doprowadziło do dogrywki, w której wynik nie uległ zmianie. Jonathan Toews był bohaterem serii rzutów karnych, gdyż jako jedyny znalazł sposób na posłanie krążka do siatki. Wcześniej wyróżnił się inny gracz miejscowych Patrick Sharp, który zdobył bramkę i zanotował dwie asysty.

Zespół z Chicago zmniejszył straty do liderów swojej konferencji - San Jose Sharks, którzy przegrali w Buffalo z Sabres 1:3. Gospodarze przerwali serię sześciu spotkań bez zwycięstwa, a losy meczu rozstrzygnęli w drugiej tercji, kiedy uzyskali trzy bramki.

Jednym z bohaterów był bramkarz Szabel Ryan Miller. Obronił 27 z 28 strzałów rywali, a kibice w końcówce zgotowali mu wielką owację. Powodem nie było jednak gra w sobotnim spotkaniu, a wyjazd z reprezentacją na igrzyska do Vancouver. "USA! USA!" - gromko skandowało prawie 19 tysięcy kibiców.

- Zachowali się wspaniale. To bardzo miłe uczucie wiedzieć, że tylu ludzi jest z tobą, trzyma kciuki, wspiera i dobrze życzy. Z drugiej strony to pokazuje, jak wielkie są ich oczekiwane związane z olimpijskim występem. Będą emocje - przyznał Miller.

Zespoły NHL ostatnią serię meczów przed przerwą na igrzyska w Vancouver rozegrają w niedzielę.

NHL: przerwana szczęśliwa passa Capitals

Hokeiści Montreal Canadiens pokonali w meczu ligi NHL Washington Capitals 6:5 po dogrywce i przerwali serię 14 wygranych ekipy ze stolicy. Mimo porażki Capitals pozostali najlepszym zespołem bieżących rozgrywek.

Canadiens byli blisko zwycięstwa w regulaminowym czasie gry. Ich plany pokrzyżował jednak Brooks Laich, strzelając swoją trzecią bramkę w tym meczu (na 5:5) 18,4 s przed końcową syreną.

Szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy przechylił w piątej minucie dogrywki Czech Tomas Plekanec, który wcześniej popisał się celnym strzałem w 39. minucie.

Dzięki znakomitej postawie bramkarza Steve'a Masona, Columbus Blue Jackets pokonali przed własną publicznością San Jose Sharks 3:0. Mason zanotował czwarty mecz w sezonie i 14. w karierze z czystym kontem. W środowy wieczór obronił 40 strzałów rywali. W ubiegłym sezonie, jako debiutant, zanotował dziesięć występów bez straty gola.

Serię pięciu porażek na obcych lodowiskach przełamali Nashville Predators. W nowojorskiej Madison Square Garden pokonali tamtejszych Rangers 2:1. Spory udział w zwycięstwie miał bramkarz Dan Ellis, który interweniował skutecznie 37 razy.

Nadal dobrze spisują się zawodnicy Phoenix Coyotes, którzy zwyciężyli po raz ósmy w dziewięciu ostatnich meczach. Tym razem pokonali w St. Paul ekipę Minnesota Wild 3:2.

W klasyfikacji kanadyjskiej, po środowych meczach prowadzi Rosjanin Aleksander Owieczkin (Washington Capitals) - 88 pkt (42 gole i 46 asyst). Drugi jest Szwed Henrik Sedin (Vancouver Canucks) - 78 (25+53), a trzeci kolega klubowy Owieczkina, kolejny Szwed Nicklas Backstroem - 75 (26+49).

NHL: "karna" kolejka

Kibice hokeja podczas wtorkowej serii spotkań w lidze NHL byli świadkami bardzo zaciętych pojedynków. Aż cztery spośród siedmiu zakończyła seria rzutów karnych.

Liderzy Northeast Division hokeiści Buffalo Sabres nieoczekiwanie przegrali u siebie z przedostatnim zespołem tej grupy Boston Bruins 2:3 w rzutach karnych. "Szable" poniosły w ten sposób 26. porażkę w sezonie ligi NHL.

Zwycięstwo "Niedźwiadkom" zapewnił w czwartej serii karnych David Krejci, natomiast w regulaminowym czasie gry dwukrotnie trafił Daniel Paille w pierwszej tercji. Fiński bramkarz Tuukka Rask udanie interweniował 43 razy, a pokonali go tylko Derek Roy i Tyler Myers w drugiej części gry.

Natomiast Ryan Miller powstrzymał 32 ataki zawodników Sabres, którzy zdobywając we wtorek jeden punkt powiększyli swój dorobek do 72 punktów. Prowadzą w swojej dywizji, ale zrównali się z nimi Ottawa Senators, po wygranej z Calgary Flames 3:2.

W końcówce drugiej tercji decydującego gola dla "Senatorów" uzyskał Jason Spezza, który trafił po raz dziesiąty w ostatnich dziesięciu ligowych występach, a także wcześniej asystował Aleksiejowi Kowaliowowi. Autorem trzeciego celnego strzału w ekipie gospodarzy był Jarkko Ruutu. Natomiast Flames odpowiedzieli golami Niklasa Hagmana i Matta Stajana.

Ottawa wygrała 12 z 13 spotkań, w tym dziesiąte z rzędu, a Brian Elliott zatrzymał 27 ataków na swoją bramkę.

W St. Louis miejscowi Blues po trzech serii karnych pokonali 4:3 Detroit Red Wings, ubiegłorocznych finalistów rywalizacji o Puchar Stanleya. Zwycięstwo zapewnił im Brad Boyes, bowiem chwilę później Chris Mason obronił strzał Henrika Zetterberga.

Dwa gole w regulaminowym czasie gry zdobył Paul Kariya, obydwa w drugiej tercji, przy czym zawodnik ten skierował krążek do siatki przed własną publicznością po raz pierwszy od 15 miesięcy. Po 47 minutach gry i bramce Andy'ego McDonalda "Bluesmani" prowadzili już 3:1, ale w końcówce straty Red Wings odrobili Paweł Daciuk i Valtteri Filppula. Wcześniej, na 1:0 dla Detroit, trafił Kris Draper.

Również wynikiem 4:3 i w karnych zakończył się mecz w Chicago, gdzie prowadzący w Central Division hokeiści Blackhawks okazali się lepsi od Dallas Stars.

Kowalczuk wzmocni New Jersey Devils

Drużynę hokejowej ligi NHL New Jersey Devils wzmocni Rosjanin Ilia Kowalczuk występujący dotychczas w Atlanta Thrashers. Rosjanin odrzucił propozycję Thrashers , którzy zaproponowali mu 101 mln dolarów za kolejne dwanaście lat gry.

26-letni Kowalczuk, którego kontrakt z Thrashers wygasa z końcem sezonu, zalicza się do czołówki najskuteczniejszych strzelców rozgrywek. Zamierzeniem klubu z New Jersey jest poprawnienie bilansu bramek, dzięki skuteczności Rosjanina. Występował w Georgii przez ostatnie osiem lat. Dwukrotnie zdobył w sezonie ponad 50 goli.

W sezonie 2009/2010 strzelił 31 bramek w 49 meczach i plasuje się na piątym miejscu najskuteczniejszych. W sumie na lodowiskach NHL zdobył 615 punktów w 594 spotkaniach.

Zawodnicy Atlanta Thrashers w dziesięciu sezonach występów w lidze NHL, tylko raz w 2007 awansowali do play off. Przegrali jednak wtedy w rywalizacji do czterech wygranych 0:4 z New York Rangers.