100 kg cukierków w bagażu Szwedów

Szwedzki komitet olimpijski (SOK) wysłuchał próśb członków swojej reprezentacji i zabrał do Vancouver rekordowe ilości ulubionych produktów żywnościowych, w tym 100 kilogramów cukierków tzw. żelków w formie małych samochodzików.

Dziennik Svenska Dagbladet obliczył, że jest to 93,5 tysiąca samochodzików, co zdaniem gazety można uznać za "największy w historii jednorazowy eksport szwedzkich samochodów".

Łącznie szwedzka reprezentacja zabrała 14 ton sprzętu i produktów żywnościowych.

"Najważniejsze są palona w Szwecji kawa, tradycyjne pieczywo chrupkie i pasty kawiorowe, na których każdy Szwed się wychował. Zamierzamy, jak podczas poprzednich olimpiad urządzić w wiosce olimpijskiej szwedzki kącik, gdzie członkowie naszej reprezentacji będą mogli odprężyć się w domowej, szwedzkiej atmosferze przy filiżance kawy. Wszyscy zawodnicy bardzo prosili o samochodziki i dlatego je zabieramy. Nasz kącik będzie tylko dla Szwedów" - powiedział Robert Andersson z SOK.

W skład ekwipunku wchodzą również gry zręcznościowe zwłaszcza "mali hokeiści", która jest tradycyjną szwedzką stołową odmianą gry "piłkarzyki" oraz gry komputerowe.

W sumie szwedzka reprezentacja olimpijska zabrała 14 ton sprzętu liczącego ponad 500 produktów. Najcięższa jest ekipa hokejowa, której sprzęt waży 800 kilogramów, a najlżejsza drużyna curlingowa, posiadająca tylko dresy i stroje olimpijskie. Koszt transportu wyniósł 700 tysięcy koron (280 tys. złotych).

Specjalny prowiant przygotowany został dla narciarki alpejskiej Anji Paerson, która od kilku lat cierpi na opuchliznę kolan. Jest to kilkadziesiąt kilogramów białej kapusty w różnej formie od surowej do kiszonej.

"Już od czterech lat stosuje kapustę, jako dietę oraz okłady na kolana. Nauczyłam się tego w centralnej Europie i to skutecznie działa, a poza tym kapusta jest bardzo smaczna" - powiedziała narciarka na łamach Svenska Dagbladet.
Zakłady sportowe

"Sytuacja naszej reprezentacji to katastrofa"

Były zawodnik GKS Tychy i reprezentacji Polski, członek Hokejowej Galerii Sław Henryk Gruth uważa, że głównym faworytem olimpijskiego turnieju w Vancouver będzie drużyna gospodarzy.

"To nie jest zapewne oryginalna opinia, mając na uwadze miejsce rozgrywania turnieju. Myślę, że największe szanse, by zagrać z Kanadą w finale ma zespół amerykański. Nie zapominajmy jednak o Rosji, mniej stawiałbym na mistrzów z Turynu, czyli Szwedów" - dodał mieszkający i pracujący z młodzieżą w Szwajcarii Gruth.

Polska reprezentacja po raz ostatni walczyła na igrzyska w Albertville w 1992 roku. Na pytanie o powody nieobecności w kolejnych turniejach, odpowiedział: "Sprawa jest prosta. Nie można skupiać się tylko na reprezentacji seniorskiej. Bardzo ważna jest praca z młodzieżą. Z kolei do niej konieczny jest system szkolenia trenerów. Tymczasem nasza reprezentacja do lat 20 właśnie spadła do drugiej dywizji MŚ. To katastrofa" - stwierdził czterokrotny olimpijczyk.

W Vancouver zagrają m.in. Łotysze. "To nie jest takie dziwne. W krajach powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego w dalszym ciągu hokej oparty jest na starych wzorach, przede wszystkim bardzo ciężkiej pracy. Miałem w zespole młodego Łotysza, trochę mi opowiadał o swoim kraju. Tam ambicją zawodnika rozpoczynającego przygodę z hokejem nie jest gra w klubie łotewskim, tylko w lidze rosyjskiej. Do niej nie jest łatwo się dostać. Jakiś czas temu próbowano sprowadzić +na szybko+ do Szwajcarii hokeistę z Polski. I pojawił się problem, bo trudno było kogoś wybrać. Może mógłby to być Leszek Laszkiewicz (Cracovia) czy grający za granicą Adam Borzęcki. I tyle. A chodziło przecież o drugą ligę. To smutne" - podkreślił.

Zdaniem Grutha, hokej to typowo męska dyscyplina sportu, podobnie jak boks, mimo to będzie kibicował grającym w turnieju kobiecym Szwajcarkom. "W reprezentacji gra bramkarka, którą mieliśmy w klubie, kiedy była w wieku juniorskim. Grała z chłopakami" - wyjaśnił.

Gruth rozegrał w polskiej reprezentacji 292 mecze.
Progresja

Czerkawski: to główny kandydat do złota

Mariusz Czerkawski, były reprezentant Polski mający za sobą występy w zawodowej lidze NHL, uważa, że Kanada jest faworytem olimpijskiego turnieju hokeja na lodzie w Vancouver. Jego zdaniem, Kanadyjczycy kochają grać pod presją i doskonale sobie z nią radzą.

"Nie będę oryginalny - Kanadyjczycy to główny kandydat do złota. Nie sądzę, by rola gospodarza przeszkodziła im w walce o główne trofeum. Oni kochają grać pod presją, a hokej jest dla nich sportem narodowym. Taką rangę będzie miał też turniej olimpijski w Vancouver. Każdy dzieciak w Kanadzie marzy, by grać w NHL, reprezentacji, a występ na igrzyskach to szczyt marzeń" - powiedział PAP Mariusz Czerkawski, który będzie komentował mecze dla TVP.

Kanada ma w dorobku dziewięć złotych medali olimpijskich (dwa wywalczyła reprezentacja kobiet). Mężczyźni po raz ostatni triumfowali jednak w 2002 roku w Sal Lake City. Cztery lata temu w Turynie gracze spod znaku Klonowego Liścia rozczarowali - porażkę w ćwierćfinale z Rosją i ostatecznie siódme miejsce odebrano jako klęskę.

"Dlatego tym razem mobilizacja jest pełna. Świadczy o tym skład, nie tylko zawodników, ale także osób pracujących w sztabie reprezentacji, np. menedżer generalny Steve Yzerman to była wielka gwiazda NHL. Na lodzie będą najlepsi obecnie gracze zawodowej ligi, m.in. młody, ale już z doświadczeniem Sidney Crosby, Scott Niedermayer czy bramkarz Martin Brodeur. To jest niesamowita ekipa, która w Vancouver - mieście, które kocha hokej - zrobi wszystko, by złoto olimpijskie wróciło do Kanady" - zaznaczył.

Jak przyznał, inne drużyny też przyjeżdżają w najsilniejszych składach, bo igrzyska to prestiż, a poza tym w rozgrywkach NHL zaplanowano przerwę. "Dlatego nie będzie sytuacji jak w mistrzostwach świata, gdy ci najlepsi z różnych państw walczą nie w reprezentacji, a o Puchar Stanleya" - dodał.

Kapitanem zespołu gospodarzy będzie obrońca Anaheim Ducks Scott Niedermayer, wybrany do najlepszej drużyny NHL mijającej dekady. Oprócz niego w pierwszej szóstce tego plebiscytu znaleźli się m.in. bramkarz Martin Brodeur (New Jersey Devils) i skrzydłowy Jerome Iginla (Calgary Flames).

Najwięcej uwagi kanadyjskie media i kibice poświęcają jednak 22-letniemu Sidneyowi Crosbyemu z Pittsburgh Penguins. Najmłodszy w historii NHL kapitan, zdobywca Pucharu Stanleya w 2009 roku, zadebiutuje w olimpijskim turnieju.

Zdaniem Czerkawskiego w Vancouver kilka zespołów rzuci rękawicę Kanadyjczykom.

"W walce o medale powinni się liczyć Rosjanie, Szwedzi, także Amerykanie ostrzą sobie zęby. Zamieszać mogą Szwajcarzy, ciekawy skład mają Słowacy. Nie można zapominać o Czechach. Jak widać za plecami Kanady może zdarzyć się wszystko" - ocenił siłę drużyn.

Zdaniem Czerkawskiego, w Vancouver nie będzie tak wielu spięć i rękoczynów jak w ligowych meczach NHL.

"Po pierwsze w zespołach nie ma tzw. killerów, czyli graczy, którzy zazwyczaj angażują się w awantury. Dominować będzie gra finezyjna, techniczna. Druga rzecz to prawo - będą przecież obowiązywać przepisy międzynarodowe, a w nich bójka oznacza dyskwalifikację. W NHL dostajesz natomiast pięć minut kary, po których wracasz na lód. To nieporównywalne konsekwencje" - wyjaśnił.

Były reprezentant Polski ma pewność, że kibice - nie tylko podczas turnieju hokeja na lodzie - będą dopingować gorąco wszystkich sportowców.

"Turniej hokejowy będzie cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Spodziewam się kompletu widzów na każdym spotkaniu. Myślę, że podobnie będzie na innych arenach, bo Kanadyjczycy kochają sport, zresztą nie tylko oglądać, ale i uprawiać" - dodał.